Bibliography on-line

Bibliografia biblistyki przygotowana na podstawie projektu Google Search Books. Jest to próba zebrania i usystematyzowania zasobów internetowych dostępnych on-line. Znajdziesz tu książki i artykuły udostępnione w projekcie Google Search Books, a także w innych projektach typu Open Scourse. W chwili obecnej nasza bibliografia zawieka ok. 6500 pozycji dostępnych on-line.

Newsy ze świata biblistów

Informacje o wydarzeniach ze świata biblistów, konferencjach naukowych, odkryciach i wielu innych rzeczach, o których warto wiedzieć.

Książki i książeczki

Recenzje nowości wydawniczych z zakresu biblistyki.

Wstęp do Biblii

Natchnienie, kanon, historia, geografia, archeologia, literatura semicka, instytucje, krytyka tekstu, egzegeza, hermeneutyka biblijna, wstęp do ksiąg Pisma Świętego.

Tchnienie Słowa

Powołany jestem do czegoś innego – by poprzez słowa przepływające przeze mnie zespolić ten świat z Tobą. Chciałbym móc wypowiedzieć Ciebie, bo wówczas TY stałbyś się moim życiem (Ch. Lebreton).

Strefa studentów

Metody studiowania i szybkiego zapamiętywania, skrypty, kursy biblijne…

Czytelnia

Artykuły i książki, które warto przeczytać…

Orygenes Google+

Zajrzyj do nas na Googel+ i dołącz do kręgów biblistów. Wykorzystuj potencjał oferowany przez Google, poznawaj nowe osoby, bierz udział w video-konferencjach i czytaj miliony książek z biblistyki dostępnych na Google Books.

Facebook Orygenes

Orygenes jest obecny także na Facebooku. Kliknij „to lubię” i dołącz do grona naszych stałych czytelników, a dzięki temu będziesz na bieżąco z naszymi nowościami. Przyłącz się do naszej społeczności i komentuj nasze teksty!

27 maja 2012

Przymierze




- Adam Ligęza SP -
- Michał Wilk -


Wtedy mówił Bóg wszystkie te słowa: «Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań. Nie będziesz wzywał imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy, gdyż Pan nie pozostawi bezkarnie tego, który wzywa Jego imienia do czczych rzeczy. Pamiętaj o dniu szabatu, aby go uświęcić. Sześć dni będziesz pracować i wykonywać wszystkie twe zajęcia. Dzień zaś siódmy jest szabatem ku czci Pana, Boga twego. Nie możesz przeto w dniu tym wykonywać żadnej pracy ani ty sam, ani syn twój, ani twoja córka, ani twój niewolnik, ani twoja niewolnica, ani twoje bydło, ani cudzoziemiec, który mieszka pośród twych bram. W sześciu dniach bowiem uczynił Pan niebo, ziemię, morze oraz wszystko, co jest w nich, w siódmym zaś dniu odpoczął. Dlatego pobłogosławił Pan dzień szabatu i uznał go za święty. Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie. Nie będziesz zabijał. Nie będziesz cudzołożył. Nie będziesz kradł. Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako świadek. Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego. Nie będziesz pożądał żony bliźniego twego, ani jego niewolnika, ani jego niewolnicy, ani jego wołu, ani jego osła, ani żadnej  rzeczy, która należy do bliźniego twego». (Wj 20,1-17)

Góra Synaj

Adam Ligęza SP: Mojżesz otrzymał od Boga dziesięć przykazań na górze 
Synaj. Góry w dawnych mitologiach symbolizowały centrum świata i dlatego były miejscem spotkań bogów z ludźmi. Czy w biblijnej symbolice góry chodzi o to samo?

Michał Wilk: Fakt, góry pełnią w Biblii ważną rolę. Wystarczy przypomnieć takie góry, jak: Synaj, Syjon, albo — w Nowym Testamencie — Tabor, Golgotę lub górę, na której Jezus wypowiedział osiem błogosławieństw. W Księdze Jubileuszów — jest to jeden z ważniejszych apokryfów Starego Testamentu — góra Synaj jest nazwana środkiem pustyni i pępkiem świata (por. Jub 8,19). W tym sensie rzeczywiście obraz biblijny przypomina trochę — by posłużyć się terminologią M. Eliadego — ideę axis mundi, osi łączącej ziemię z niebem, wokół której rozciąga się świat i dzięki której ów świat nie jest homogeniczny i jednowymiarowy. Zasadniczo jednak biblijne góry są miejscami świętymi, ponieważ właśnie na górach Bóg objawia się ludziom.

Czy Horeb i Synaj to nazwy jednej i tej samej góry?

To jest akurat kwestia dyskusyjna. Zasadniczo przyjmuje się, że tak... A przynajmniej w finalnej wersji tekstu Pięcioksięgu obydwie nazwy używane są raczej zamiennie. Natomiast jeśli na problem popatrzymy z punktu widzenia historii tekstu, to zauważymy, że nazwa Synaj pojawia się przede wszystkim w wersetach, które w klasycznej teorii źródeł zaliczano do tzw. dokumentu jahwistycznego i kapłańskiego, zaś nazwa Horeb pojawia się w tzw. źródle elohistycznym. Czy jednak różne tradycje miały na uwadze tę samą górę? Czy faktycznie chodziło o górę, czy raczej o pasmo górskie? Trudno powiedzieć...

A zatem pytanie o ewentualną lokalizację geograficzną raczej nie ma sensu?

Starożytna tradycja pochodząca z IV wieku po Chr. podaje, że spotkanie Mojżesza z Bogiem miało miejsce na południu Półwyspu Synajskiego, w okolicach masywu, którego dwa najwyższe szczyty to gebel mussa i gebel qatarin. To tam matka cesarza Konstantyna kazała wznieść niewielką kaplicę. Później mury monasteru, znanego dziś jako klasztor św. Katarzyny, kazał rozbudować cesarz Justynian. Do dzisiaj w monasterze tym rośnie krzew, który — według tradycji — zobaczył Mojżesz, gdy pasł na pustyni owce swojego teścia. Nawiasem mówiąc, to właśnie w tym klasztorze w 1844 roku niemiecki uczony, K. von Tischendorf, odnalazł jeden z najstarszych greckich rękopisów Pisma Świętego — tzw. Kodeks Synajski.

Na ile tradycja ta jest potwierdzona historycznie?

Różne pomysły i hipotezy historyków zależą w tym przypadku od rozstrzygnięcia wielu innych problemów. Przede wszystkim nie do końca wiadomo, jak wyglądała trasa, którą przebyli Izraelici...

Przymierze

„Było to w trzecim miesiącu od wyjścia Izraelitów z Egiptu; w tym dniu przybyli oni na pustynię Synaj. Wyruszyli z Refidim, a po przybyciu na pustynię Synaj rozbili obóz na pustyni. 
Izrael obozował tam naprzeciw góry" (Wj 19,1-2). Tak rozpoczyna się opis zawarcia przymierza na Synaju...

Warto, byśmy sobie uświadomili, że czytamy opowiadanie, które dla Izraelitów jest jedną z najważniejszych tradycji w całej Biblii. W wydarzeniu wyjścia z Egiptu i w opisie zawarcia przymierza synajskiego Izraelici widzą źródło swej narodowej i religijnej tożsamości. Te dwa momenty historii są ze sobą ściśle powiązane.

Ale Bóg nie ukazuje się całemu ludowi. Rozmawia tylko z Mojżeszem...

Zgadza się. Mojżesz ukazany jest w Pięcioksięgu jako pośrednik między Bogiem a Izraelem. Sam Bóg chciał, by tak było: Oto Ja przyjdę do ciebie w gęstym obłoku, aby lud słyszał, gdy będę rozmawiał z tobą, i uwierzył tobie na zawsze (Wj 19,9).

A zatem Pan każe Mojżeszowi wejść na górę, a następnie mówi mu słowa, które ma przekazać Izraelitom: „Tak powiesz domowi Jakuba i to oznajmisz Izraelitom: Wyście widzieli, co uczyniłem Egiptowi, jak niosłem was na skrzydłach orlich i przywiodłem was do Mnie. Teraz jeśli pilnie słuchać będziecie głosu mego i strzec mojego przymierza, będziecie szczególną moją własnością pośród wszystkich narodów, gdyż do Mnie należy cała ziemia. Lecz wy będziecie Mi królestwem kapłanów i ludem świętym. Takie to słowa powiedz Izraelitom" (Wj 19,3-6).

W tym poleceniu zawiera się właściwie całe znaczenie i sens przymierza. Po pierwsze, zwróć uwagę, inicjatywa wychodzi od Boga. Jest to o tyle ważne, że odtąd Izraelici będą się nazywać narodem wybranym — wybór, którego dokonał Bóg, od teraz określa ich tożsamość. Albo lepiej: to, iż są narodem wybranym, jest wyrazem woli Boga. Po drugie, kolejne formuły świetnie wyrażają charakterystyczną dla przymierza wzajemność relacji: Izrael będzie szczególną własnością Pana — królestwem kapłanów, narodem świętym — a Bóg będzie Bogiem Izraelitów i będzie mieszkał pośród swego ludu (por. Wj 19,5-6; Pwt 26,17-18; 
Jr 7,23; Ez 11,20; Oz 2,25).

Szczególnie ładne jest to stwierdzenie: „niosłem was na skrzydłach orlich i przywiodłem was do Mnie"...

Kapitalnie oddaje pełną troski ojcowską miłość Pana Boga. Tu widać, jak na dłoni, że przymierze rozumiane w sensie religijnym nie jest układem prawniczym, opartym na zasadzie oko za oko, lecz wypływa z Bożej miłości. Poza tym, zwróć uwagę, to stwierdzenie odnosi się do wyjścia Izraelitów z Egiptu. Bóg najpierw przypomina Izraelitom wydarzenie, które przywróciło im wolność, a dopiero potem mówi o prawach, których należy przestrzegać. Jak powiedziałem, wyjście z niewoli i przymierze synajskie to właściwie jedno wydarzenie, które dało początek historii Izraela.

Mojżesz obwieszcza ludowi wolę Pana Boga, a lud przyjmuje ją z wielkim entuzjazmem. Stwierdzenie: „spełnimy wszystko, co Pan powiedział" wydaje się być bardzo jednoznaczne i stanowcze.

Podobna formuła pojawi się później, w opisie samego obrzędu zawarcia przymierza, dzieląc tym samym materiał tej części Księgi Wyjścia — tzw. sekcji synajskiej — na kolejne mniejsze jednostki literackie...





W jednym z midraszów czytamy, że gdy naród Izraela zareagował entuzjastycznie na warunki przymierza, wówczas Bóg zażądał gwarancji tego, że lud faktycznie będzie wierny przykazaniom. Na to Żydzi zaproponowali, że taką gwarancją będą umiłowani słudzy Boga, czyli Mojżesz i Aaron, a także wielcy ojcowie wiary: Abraham, Izaak i Jakub. Ale Bóg stwierdził, że to zbyt mało... Na to Żydzi zaproponowali, że w takim razie gwarancją wierności przymierzu będą wszystkie jeszcze nienarodzone dzieci izraelskie. 
Na taką propozycję Bóg przystał i oświadczył: W ich imieniu daję wam Moją Torę. Dlatego, w myśl tradycji żydowskiej, każdy Żyd, niezależnie od tego, kiedy się urodził, jest pieczęcią, od której zależy wiarygodność przymierza. Konstanty Gebert, komentując ten midrasz, pisze: my wszyscy, czy jesteśmy, wierzący, czy nie, czy tego chcemy, czy nie, jesteśmy gwarantami przymierza — i jeśli żyjemy niezgodnie z Torą, to w takim stopniu, w jakim to od nas zależy, unieważniamy je.

Następnie Izraelici rozpoczynają kilkudniowe przygotowania... Wszystko odbywa się dokładnie według poleceń Boga: „Idź do ludu i każ im się przygotować na święto dziś i jutro. Niechaj wypiorą swoje szaty i niech będą gotowi na trzeci dzień, bo dnia trzeciego zstąpi Pan na oczach całego ludu na górę Synaj" (Wj 19,10-11).

Jeśli chodzi o czas przygotowań, interesujący jest nakaz Boży, by nikt pod groźbą śmierci nie wchodził na górę: Kto by się dotknął góry, będzie ukarany śmiercią (Wj 19,12). W starożytnych opisach teofanii zawsze mocno eksponowany jest ten charakterystyczny podział przestrzeni na sferę sacrum i profanum. Tylko Bóg może przekroczyć tę granicę. Objawienie całkowicie jest Bożą inicjatywą.

I wreszcie trzeciego dnia Bóg ukazuje się Mojżeszowi. Cały lud w tym czasie czeka pod Synajem. Spotkaniu towarzyszą szczególne zjawiska związane z naturą: grzmoty z błyskawicami, gęsty obłok rozpościerający się nad górą, głos potężnej trąby... Czytamy w Biblii: „Mojżesz wyprowadził lud z obozu naprzeciw Boga i ustawił u stóp góry. Góra zaś Synaj była cała spowita dymem, gdyż Pan zstąpił na nią w ogniu i uniósł się dym z niej jakby z pieca, i cała góra bardzo się trzęsła. Głos trąby się przeciągał i stawał się coraz donośniejszy. Mojżesz mówił, a Bóg odpowiadał mu wśród grzmotów" (Wj 19,17-20).

Chmura, obłok, trąby, dym, trzęsienie ziemi — to są właśnie typowe elementy starożytnych teofanii. Ciekawa jest idea zawarta w wersecie Wj 19,16: góra się trzęsie i lud, patrząc na nią, także drży... Gdy czytamy ten fragment, na myśl przychodzi bardzo stary utwór poetycki, w którym autor z przejęciem opisuje budzącą lęk chwilę objawienia się Boga. Tam doświadczenie religijne również zostało oddane za pomocą opisów sił natury.
Głos Pański ponad wodami, zagrzmiał Bóg majestatu:
Pan ponad wodami niezmierzonymi!
Głos Pana pełen potęgi!
Głos Pana pełen dostojeństwa!
Głos Pana łamie cedry,
Pan łamie cedry Libanu,
sprawia, że Liban skacze niby cielec
i Sirion niby młody bawół.
Głos Pana rozsiewa ogniste strzały,
głos Pana wstrząsa pustynią,
Pan wstrząsa pustynią Kadesz.
Głos Pana zgina dęby, ogałaca lasy:
a w Jego pałacu wszystko woła: „Chwała!" (Ps 29,3-9).

Wspomniałeś, że Mojżesz jest mediatorem między Bogiem a narodem.

Tak. On jest kimś szczególnym. Kimś, za pośrednictwem kogo Bóg dał Izraelitom rzecz najświętszą — Prawo. Stąd Mojżesz jest jakby umiłowanym i uprzywilejowanym sługą Boga Jahwe. 
To wybranie wyraża się m.in. w ten sposób, że o Mojżeszu mówi się, iż on mógł oglądać Boga twarzą w twarz. On jest kimś szczególnym. Podobnie jak opisy spotkań Mojżesza z Bogiem są szczególne. W sumie w Księdze Wyjścia mamy pięć teofanii; są to klasyczne opisy stanowiące punkt odniesienia dla wszystkich autorów natchnionych Starego i Nowego Testamentu.

A zatem Mojżesz oglądał Boga twarzą w twarz, a później — gdy schodził z Synaju — jego twarz promieniowała blaskiem.

Ta wzmianka jest splotem wymiaru kontemplacji i działania — zawiera całą istotną treść dotyczącą osoby Mojżesza. Był to człowiek, który żył w zażyłej przyjaźni z Bogiem, tzn. żył kontemplacją. Zaś świętość ma to do siebie, że promieniuje jak światło i nie daje się ukryć pod korcem. W Mojżeszu Żydzi mogli zobaczyć oblicze samego Boga. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że Mojżesz był dla Żydów żywym sakramentem Bożej obecności i odpowiedzią na głos modlitwy: Panie, Boże Zastępów, odnów nas i ukaż Twe pogodne oblicze, abyśmy doznali zbawienia (Ps 80,20). I to była rzecz zasadnicza — nieporównywalnie bardziej wiarygodna niż umiejętność czynienia cudów, znaków czy magicznych sztuczek. Raz jeszcze przywołam myśl Konstantego Geberta, który zwraca uwagę, że Mojżesz-cudotwórca mógł być jedynie oszustem zręczniejszym od wróżbitów faraona. Tymczasem istotne jest to, iż wydarzenie na górze Synaj miało być powtórzeniem osobistego doświadczenia Mojżesza w skali całego narodu. Jak powiada J. Ratzinger, Mojżesz ukazuje nam oblicze Boże, a tym samym drogę, którą mamy iść. Jest ona drogowskazem właściwego „exodusu", polegającego na tym, że na wszystkich drogach historii musimy szukać i znajdować drogę do Boga jako właściwy kierunek.

Następnie Mojżesz wraca do ludu i obwieszcza wszystkie słowa Pana. Jesteśmy w dwudziestym czwartym rozdziale Księgi Wyjścia. Jak powiedziałeś, lud z entuzjazmem przyjmuje wszystkie polecenia. I wtedy rozpoczyna się sam właściwy obrzęd zawarcia przymierza. Sporo tu symboli... „Spisał  więc Mojżesz wszystkie słowa Pana. Nazajutrz wcześnie rano zbudował ołtarz u stóp góry i postawił dwanaście stel, stosownie do liczby dwunastu pokoleń Izraela. Potem polecił młodzieńcom izraelskim złożyć Panu ofiarę całopalną i ofiarę biesiadną z cielców. Mojżesz zaś wziął połowę krwi i wylał ją do czar, a drugą połową krwi skropił ołtarz. Wtedy wziął 
Księgę Przymierza i czytał ją głośno ludowi. I oświadczyli: «Wszystko, co powiedział Pan, uczynimy i będziemy posłuszni». Mojżesz wziął krew i pokropił nią lud, mówiąc: «Oto krew przymierza, które Pan zawarł z wami na podstawie wszystkich tych słów»" (24,4-8).

W ostatnim wersecie w polskim przekładzie czytamy: Oto krew przymierza, które Pan zawarł z wami... Ale w tekście hebrajskim znów pojawia się zwrot kārat berît, czyli rozcinać przymierze.

Ten sam, który pojawił się w opowiadaniu o Abrahamie (por. Rdz 15,9-10.17-18.)...

No właśnie.

Tu — podobnie jak wcześniej — mięso zwierzęce rozcinane jest na kilka części...

Jeden z dokumentów pochodzących z VIII wieku przed Chr. wspomina przymierze, które zawarli dwaj pogańscy królowie: Barga i Matiel. Zdaje się, że jeden z nich nie dotrzymał postanowień wynikających z układu, bo dokument mówi: Tak jak rozćwiartowana jest ta jałówka, tak musi być rozćwiartowany Matiel (KAI I,222). Jak wspominałem wcześniej, ryt rozcięcia zwierząt na części miał prawdopodobnie przypominać i ostrzegać, co się stanie z osobą, która nie będzie wiernie przestrzegać zasad przymierza.

A czy krew nie jest symbolem życia?

Tak... Oczywiście, symbolika biblijna jest wielowymiarowa... W przymierzach politycznych chodzi o życie w sensie bezpieczeństwa i pokoju; w teologii — o życie z Bogiem...

Później „wstąpił Mojżesz wraz z Aaronem, Nadabem, Abihu i siedemdziesięciu starszymi Izraela. Ujrzeli Boga Izraela, a pod Jego stopami jakby jakieś dzieło z szafirowych kamieni, świecących jak samo niebo. Na wybranych Izraelitów nie podniósł On swej ręki, mogli przeto patrzeć na Boga. 
Potem jedli i pili" (Wj 24,9-11). Ciekawa sprawa! Cały rytuał kończy się... biesiadą!

To cię dziwi? W kulturze Wschodu wspólny posiłek oznacza bliskie relacje i rodzinną, domową atmosferę. Po zawarciu przymierza obydwie strony są... jak rodzina (por. Rdz 31,44-54). 
Poza tym jedzenie, podobnie jak krew, jest symbolem życia... Niektórzy bibliści uważają nawet, że znaczenie słowa berît  należy wyprowadzać nie od arabskiego słowa rozcięcie, lecz od hebrajskiego bārāh, co znaczy jeść. Ale taka hipoteza jest mało prawdopodobna...

Są w Biblii inne opisy przymierza, w których ryt związany jest z posiłkiem?

Jasne. Przede wszystkim ten najbardziej znany i — dla nas, chrześcijan — najważniejszy...

To znaczy?

Ostatnia Wieczerza Jezusa i apostołów. Zwróć uwagę, w jak wielu szczegółach ewangeliści nawiązują w opisach Ostatniej Wieczerzy do przymierza synajskiego. Mojżesz zbudował ołtarz u stóp góry i postawił dwanaście stel, stosownie do liczby dwunastu pokoleń Izraela, a Chrystus zasiadł przy stole z dwunastoma apostołami, którzy później staną się fundamentem nowego ludu Bożego — Kościoła (por. Ef 2,20). Mojżesz wziął połowę krwi i wylał ją do czar, a drugą połową krwi skropił ołtarz, a Chrystus podał apostołom kielich i powiedział: To jest moja krew...

„To jest kielich nowego przymierza"...

No właśnie. W obydwu przymierzach krew jest źródłem życia... Ale w Nowym Testamencie krew nie jest już krwią zwierząt, lecz samego Boga — jest źródłem boskiego życia! Nie ma wątpliwości, że tłem tradycji Ostatniej Wieczerzy są opisy Paschy i przymierza synajskiego. Stąd i wzmianka o posiłku ma tu duże znaczenie. Obydwa przymierza są początkiem historii narodu: w pierwszym przypadku — narodu Izraela; w drugim — Kościoła... Ale obydwa rytuały zawarcia przymierza są ściśle związane z wydarzeniami historycznymi, które dla wierzących oznaczają odzyskanie wolności i przejście z krainy śmierci do królestwa życia: przymierze synajskie — z wyjściem z niewoli egipskiej; Ostatnia Wieczerza — ze śmiercią Chrystusa na krzyżu.

Właściwie co to jest przymierze? Jak można je zdefiniować?

Najprościej mówiąc, przymierze to porozumienie, czyli umowa między dwoma stronami. W starożytnym świecie układ przymierza był ideą złożoną i ewoluującą, stąd dziś trudno jednoznacznie go zdefiniować. Jeśli chodzi o etymologię pojęcia, E. Kutsch na podstawie analizy dawnych dokumentów prawnych doszedł do wniosku, że termin berît zasadniczo może wskazywać na trzy sytuacje: po pierwsze — układ lub obowiązek, który ja dobrowolnie akceptuję; po drugie — układ lub obowiązek, który ja nakładam na kogoś innego; i po trzecie — układ oparty na wzajemności obowiązków, praw i przywilejów. Wydaje się, że tylko w trzecim przypadku można mówić o przymierzu w ścisłym sensie. Przymierze jest więc ideą pochodzącą ze świata polityki — oznacza porozumienie ludzi lub narodów i wszystko to, co wiąże się z tym porozumieniem: obowiązki, prawa, postanowienia, warunki, sam symboliczny rytuał zawarcia przymierza, polityczne, społeczne i ekonomiczne skutki zachowania lub zerwania układu...

Czyli przymierze pierwotnie było ideą funkcjonującą w świecie polityki? Taki sojusz państw? I dopiero później przeszło do języka religii?

Zgadza się. Sojusz państw lub pojedynczych osób... Później idea polityczna stała się pewnym sposobem mówienia o relacji łączącej Boga i ludzi...

A czy istnieją świadectwa przymierzy politycznych?

W samej Biblii trochę mimochodem wspomina się polityczne porozumienia Moabu (por. Pwt 28,69) czy układ zawarty w okolicach Sychem (por. Joz 8,30-35). Ważniejsze jednak w tej kwestii są świadectwa pozabiblijne. W latach 50. minionego stulecia w Bogazköy odnaleziono archiwum królewskie państwa Hetytów, a w nim dokumenty opisujące przymierza polityczne zawierane między równymi partnerami, np. między Ramzesem II i Hattusili III. Te świadectwa datuje się na XIV-XIII wiek przed Chr. Istotną dla nas sprawą jest to, że struktura wszystkich dokumentów jest bardzo podobna. We wszystkich niemal umowach powtarza się następująca sekwencja: preambuła, prolog historyczny, warunki, zapisanie przymierza, wezwanie bogów na świadków, błogosławieństwa dla zachowujących przymierze i przekleństwa dla tych, którzy okażą niewierność przymierzu. Inną bardzo ważną grupą świadectw są dokumenty asyryjskie z VIII i VII wieku przed Chr. Te jednak mają zupełnie inny charakter prawny, nie pojawia się w nich prolog historyczny, zaś zapisane w nich zarządzenia władcy wydają się być warunkami narzuconymi z góry.

Na ile tego typu dokumenty są pomocne w interpretacji Biblii?

Z jednej strony stanowią bardzo cenne źródło informacji umożliwiające prowadzenie badań porównawczych. Skoro trwała więź Boga z ludźmi została nazwana w Biblii przymierzem, to nie powinno nas dziwić, że opis przymierza synajskiego z Księgi Wyjścia został spisany w formie literackiej, która w XIV i XIII wieku przed Chr. była w powszechnym użyciu wśród ludów Bliskiego Wschodu. Idea przymierza religijnego jest lepiej zrozumiała, gdy poznamy również jej tło historyczno-społeczne. Z drugiej strony wiele kwestii do dziś pozostaje nierozstrzygniętych...

Jakie na przykład?

Współczesne badania próbują znaleźć odpowiedź na wiele 
pytań. Na ile opis przymierza synajskiego faktycznie przypomina strukturą przymierza hetyckie, a ile we współczesnych rekonstrukcjach jest dobrej woli uczonych? Czy przymierze biblijne bardziej jest zbliżone do umów hetyckich z XIII wieku przed Chr., 
czy do dokumentów asyryjskich pochodzących z VIII i VII wieku przed Chr.? Skąd Hebrajczycy znali sposoby zawierania przymierza charakterystyczne dla terenu Mezopotamii? Czy informacje na ten temat trafiły do Palestyny za pośrednictwem Amorytów, czy pochodzą bezpośrednio od Hetytów (wg niektórych świadectw Hetyci przebywali przez pewien czas w Palestynie, Abraham kupił nawet pole według praw hetyckich; por. Rdz 23). 
No i najważniejsza kwestia sporna... Niektóre przymierza były zawierane między równymi partnerami, inne miały charakter niesymetryczny: mniejsze państwo stawało się wasalem większego, 
zwierzchnik brał pod swoje skrzydła podwładnego. Wobec tego który model należy przenieść na grunt tekstów biblijnych, by metafora teologiczna przymierza zachowała swą żywotność? 
Wszak nie można przecież sądzić, iż relacja istniejąca między 
Bogiem a człowiekiem jest relacją partnerską równego z równym...


24 maja 2012

Ruszył nowy dział Orygenesa

Nawiązując do tytułu dzieła św. Tomasza z Akwinu, proponujemy naszym czytelnikom złoty łańcuch XXI wieku, czyli duchowe komentarze do poszczególnych fragmentów Biblii pochodzące z dwudziestu wieków tradycji chrześcijańskiej. Jest to nieustannie uzupełniana antologia tekstów (codziennie dodajemy 3 teksty - za rok będzie ponad tysiąc!). Ich autorami są teolodzy, filozofowie, poeci, ludzie Kościoła, nauki, sztuki i innych środowisk. Zapraszamy do wspólnego redagowania łańcucha. 

Złoty łańcuch - ZOBACZ TUTAJ
Redaktorem działu jest Mateusz Wyrzykowski. 

Propozycje tekstów do umieszczenia prosimy przesyłać na adres: orygenes.org@gmail.com

23 maja 2012

Konferencja w Ogrodzie biblijnym w Myczkowcach




W zeszłym tygodniu w Ogrodzie biblijnym w Myczkowcach odbyła się konferencja biblijna. Oto tematy przedstawionych referatów:

  • „Biblia - Księga o zbawieniu”, 
  • „Droga dojścia do władzy Salomona”,  
  • „Pies i kot w Biblii, na tle znaczenia tych zwierząt w życiu i kulcie sąsiadów Izraela”, 
  • „Metale w apokryfach Starego Testamentu”, 
  • „Wybrane symbole przedstawiane w ogrodach biblijnych”, 
  • „Chwała Boża w naturze”.

Konferencję biblijną w Myczkowcach  zorganizowało Caritas Diecezji Rzeszowskiej wraz z rzeszowskim oddziałem Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana”. Uczestniczyło w niej ok. 150 osób.

Ogród biblijny (http://www.ogrod-biblijny.pl/) nie tylko nowym sposobem upiększenia otoczenia roślinnością Bliskiego Wschodu, ale przede wszystkim stanowi specyficzny zapis teologii biblijnej. Jednocześnie zawiera także przemyślaną i uporządkowana katechezę o biblijnej historii zbawienia Zajmuje powierzchnię 80 arów w układzie klinowym o długości 230 m. Projekt ogrodu wykonała dr inż. Zofia Włodarczyk pracownik naukowy w Katedrze Roślin Ozdobnych – Wydział Ogrodniczy Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. Jest to jej już drugi ogród biblijny. Pierwszy projektowała i wykonała w Proszowicach przy Zespole Placówek Caritas diec. kieleckiej w 2008 r. Idea ogrodów biblijnych jako nowa forma ewangelizacji jest jej bardzo bliska. W planach ma wykonanie kilku innych ogrodów w Polsce i na Ukrainie.

16 maja 2012

III Paulińskie Dni Młodych a Biblia



III Paulińskie Dni Młodych (9-15 lipca 2012 r.) mają w tym roku bardzo biblijny charakter. Ich hasłem są słowa z Księgi Powtórzonego Prawa: "Słuchaj Izraelu" (Pwt 6, 4).

Kolejne, już trzecie, spotkanie młodych odbędzie się we Włodawie w dniach 9-15 lipca 2012 pod hasłem Słucha Izraelu.
W Ewangelii Marka, w 12 rozdziale Jezus został zapytany przez uczonego w Piśmie o najważniejsze przykazanie. Ten uczony przychodzi do Jezusa nie po to, aby wystawić Go na próbę, wyszydzić, czy wyśmiać, lecz dlatego, że dostrzega w Jezusie Kogoś, kto jest w stanie udzielić odpowiedzi na ważne, wręcz najważniejsze pytanie: Które przykazanie jest najważniejsze, czyli pyta o to, co jest najważniejsze w życiu.
Każdy z nas prędzej czy później też zadaje sobie to pytanie i zastanawia się co jest w życiu najważniejsze. Kariera? bogactwa? powadzenie? zdrowie?... Żyjąc, rozwijając się, borykając się z codziennością, bardziej lub miej świadomie szukamy własnej definicji tego co jest najważniejsze, aby na tym, niczym na fundamencie oprzeć swoje życie i aby być dzięki temu, po prostu... szczęśliwym.
Prędzej czy później dochodzimy do przekonania, że sami z siebie nie jesteśmy w stanie udzielić właściwej odpowiedzi, dlatego szukamy kogoś kto w tym nam pomorze. Niektórzy z nas szukają odpowiedzi wśród przyjaciół, inni w mediach, książkach, jeszcze inni w ideologiach. Ci „fałszywi mistrzowie" często sprowadzają nas na manowce ludzkiej beznadziei i bezradności, przez co czujemy się jeszcze bardziej bezradni, beznadziejni...
Podczas Paulińskich Dni Młodych chcemy przychodzić do Jezusa i jak ten uczony z mateuszowej Ewangelii pytać właśnie Jego o to co najważniejsze, bo nasze serce, gdzieś tam w głębi doskonale wie, że tylko Jezus jest w stanie udzielić nam wyczerpującej i nas satysfakcjonującej odpowiedzi. Może będziemy stawać przed naszym Mistrzem z zawstydzeniem jak Filip, może nieśmiało jak Nikodem, może ze świadomością własnej małości jak Piotr, może pokornie jak Maryja, może z wdzięcznością jak Mara Magdalena, lub z wiarą jak Maria lub gorliwością jak Marta... Nie ważne. Ważne że we Włodawie na Paulińskich Dniach Młodych chcemy stanąć Przed Nim - naszym Zbawicielem - i chcemy Go Słuchać.
A Jezus, tak jak ewangelicznemu uczonemu, chce nam przypominać o tym co najważniejsze: Słuchaj Izraelu! Jest to jedno z pierwszych przykazań w Biblii! SŁUCHAJ! Podstawą naszego życia, naszego szczęścia jest słuchanie Boga. Bóg mówi, człowiek słucha. Rzecz tak prosta, tak oczywista, ale także zaniedbana...
Nam ludziom XXI wieku trudno jest słuchać. Żyjemy otoczeni dźwiękami, w potoku informacji, lecz z niechęcią słuchamy innych, szczególnie tych którzy mają nam do powiedzenia coś ważnego o naszym życiu, postępowaniu. Zaczyna się niewinnie: niechętnie słuchamy rodziców, starszych, nauczycieli; niechętnie przyjmujemy rady i upomnienia. Tracimy umiejętność słuchania innych, z czasem nie potrafimy się wsłuchać w samych siebie. W konsekwencji nie słyszymy tego co Bóg do nas mówi!
Dlatego we Włodawie podczas Paulińskich Dni Młodych, pochylając się nad Pismem Świętym, wsłuchując się w głos Ojca Duchownego, spowiedników, kapłanów, a także w głos przyjaciela przez którego przecież też Bóg chce przemawiać będziemy odnawiać w sobie tę umiejętność słuchania Boga, a słuchając Go będziemy chcieli na Nim budować swoje życie!

Co jest w życiu najważniejsze? Co może dać nam prawdziwe szczęście?
Słuchaj Człowieku!!!

Jak ogromne znaczenie ma Pismo Święte dla każdego człowieka, dla każdego kto świadomie przeżywa swoją wiarę, przekonał się chyba każdy kto doświadczył że w Biblii Bóg bardzo jasno i konkretnie przemawia do nas. Trudno też sobie wyobrazić, że może istnieć ktoś wierzący, kto nie zetknął się z tą Księgą. Nie wyobrażamy sobie tez że Biblii mogłoby nie być, lub, że nie moglibyśmy Jej czytać.
Chociaż Pismo Święte jest przetłumaczone na język polski, wielu ludzi nie rozumie tego co czyta, bo nie wie jak czytać, jak kiedyś ludzie którzy słuchali Słowa Bożego jedynie w języku łacińskim. Dlatego tak chętnie sięgamy po komentarze, lub z pasją słuchamy tych, którzy wyjaśniają nam sens ukryty pod płaszczem liter.
Pragniemy w tym roku zaprosić uczestników Paulińskich Dni Młodych do niezwykłego przedsięwzięcia, które może pomóc nam w odkrywaniu piękna Bożego Słowa. Chcemy w tym roku we Włodawie nie tylko mówić o Biblii, ale także stworzyć "Biblię Paulińskich Dni Młodych". Każdy z uczestników będzie mógł być trochę jak Wujek, ks. Wujek, który sprawił, że Pismo Święte stało się zrozumiałe dla szerszej liczby ludzi, ponieważ dokonał pierwszego przekładu na język polski.

O co chodzi?
Chodzi o to, aby każdy na pobranej z naszej strony karcie, w górnej jej części, przepisał swój ulubiony fragment Pisma Świętego, albo taki, który go ostatnio zaintrygował, lub po prostu ten, na który natrafiliście podczas czytania Pisma Świętego. W drugiej częsci kartki trzeba będzie umieścić swój własny komentarz do tego fragmentu: jak się go rozumie, co w nim dla mnie jest ważne, co Bóg do Was w tych słowach mówi. Nie jest ważna ilość, ale Wasze serce.
Uzupełnione kartki przywieziemy w lipcu do Włodawy. Złożymy je w całość, kartka po kartce i w ten sposób stworzymy naszą Biblię. Pomożemy w ten sposób i sobie i innym w odczytywaniu Słowa Bożego. 

Biblia to Słowo Życia. Niech to Słowo w nas żyje.
Przyjedź, przyjdź, bądź z nami!!!
Paulińskie Dni Młodych
9 - 15 lipca 2012 we Włodawie
Słuchaj Izraelu Pwt 6, 4


Organizatorzy
o. Andrzej Grad – paulin
o. Marek Nowacki – paulin
wraz z młodzieżą

Nasze cele i decyzje w świetle Biblii


Rekolekcje: Nasze cele i decyzje w świetle Biblii
Data rozpoczęcia: piątek, 18 Maja 2012 godz. 19:00
Data zakończenia: piątek, 18 Maja 2012 godz.
Miejscowość:Gdynia
Organizator: Centrum Kształcenia Liderów i Wychowawców im. Pedro Arrupe
Kontakt: biuletyn@arrupe.org Klub Centrum Arrupe, ul. Tatrzańska 35
Udział: bezpłatny

Człowiek został stworzony na obraz Boga i jego misją jest upodabnianie się do tego obrazu, stawanie się tym, kim Bóg go pomyślał, czyli w pełni sobą. Wszystkie życiowe wybory, decyzje i cele, mniej lub bardziej szczegółowe, mają mu pomagać w realizacji jego podstawowej misji, w tworzeniu Bożego projektu na życie. Na spotkaniu poświęcimy czas na rozmowę o naszych decyzjach, zarówno dotyczących spraw rodzinnych jak i zawodowych. Na ile w naszej codzienności jesteśmy podobni do bohaterów biblijnych i co znaczy w naszym życiu - pełnym materialnej troski o najbliższych - "niech się dzieje wola Boża"?

ZGŁOSZENIA na spotkanie przyjmujemy poprzez FORMULARZ ZGŁOSZENIOWY (www.arrupe.org/i/formularz) od 11 kwietnia 2012. Spotkanie jest nieodpłatne.

TERMIN: 18 maja 2012, godz. 19:00 
MIEJSCE: Klub Centrum Arrupe w Gdyni, ul. Tatrzańska 35
OSOBA PROWADZĄCA: Wojciech Żmudziński SJ
Źródło: Deon

15 maja 2012

People of the Book

People of the Book
Inviting Communities into Biblical Interpretation
By T. Michael W. Halcomb, Timothy C. McNinch 
We live in an era when the Bible appears to be less and less relevant to mainstream cultures. Those who do care about the Scriptures tend to derive their interpretations secondhand, from the preacher's pulpit or from generalized study guides written by complete strangers. These approaches overlook the communal and conversational nature of the Bible itself. If we hope to recover the transformative power of these ancient texts, and invite our world to reconsider their significance, we will need to engage whole communities together in the bottom-up task of interpretation. People of the Book was written to offer an organic-holistic approach to communal interpretation, an approach that can work for your community and appeal to your wider culture. Halcomb and McNinch envision the Bible as a conversation we are privileged to enter: listening, questioning, wrestling, reasoning, and responding together as authentic people of the Book.

26 kwietnia 2012

Mojżesz i krzak gorejący

















Adam Ligęza SP - Michał Wilk 
Rozmowy o Biblii (cz. 9)


Izrael w Egipcie

Adam Ligęza: „Potem umarł Józef i wszyscy jego bracia, i całe to pokolenie. A synowie Izraela rozradzali się, pomnażali, potężnieli i umacniali się coraz bardziej, tak że cały kraj się nimi napełnił” (Wj 1,6-7) — tak rozpoczyna się Księga Wyjścia, czyli kolejny etap historii Izraela. Kończą się opowieści o Józefie, a na scenie za moment pojawi się nowy bohater — Mojżesz...
 
Michał Wilk: Wraz z Księgą Rodzaju kończą się także opowieści o patriarchach. Dochodzimy do zupełnie nowej tradycji, w której Izraelici będą ukazani jako naród wybrany. Dotąd przyglądaliśmy się historii poszczególnych rodzin, teraz zajmiemy się historią całego narodu — poznamy dwanaście pokoleń Izraela, będziemy świadkami zawarcia przymierza, dowiemy się, czym jest Prawo regulujące religijne i społeczne życie tegoż narodu.
 
Ale między kolejnymi etapami historii jest zachowana ciągłość, prawda?
 
Oczywiście. Dwanaście pokoleń Izraela pochodzi od dwunastu synów patriarchy Jakuba. Wzmianka o tym, że Izraelici rozmnażali się i stali się potężnym narodem (por. Wj 1,7) jest wypełnieniem błogosławieństwa z Księgi Rodzaju i obietnic danych patriarchom (por. Rdz 1,28; 9,1; 12,2; 17,2-6; 48,4). Bóg, przedstawiając się Mojżeszowi i pierwszy raz objawiając człowiekowi swe imię — Jahwe — powie: Jestem Bogiem ojca twego, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba (Wj 3,6). Jedność tradycji jest więc zachowana, ale perspektywa historyczna, teologiczna, a nawet socjologiczna w Księdze Wyjścia jest zupełnie inna. Pan Bóg jest ten sam, ale doświadczenie religijne 
Izraelitów jest teraz zupełnie nowe. Pan wywiedzie Izraelitów potężną ręką z kraju niewoli, a następnie uczyni swoim wybranym narodem. I w tym sensie mówimy o nowym etapie religii — o tzw. religii jahwistycznej.
 
Już na początku Księgi Wyjścia mowa o dwóch wielkich nieszczęściach, które spotkały Izraelitów, gdy przebywali jeszcze w Egipcie: „Ustanowiono nad nim przełożonych robót publicznych, aby go uciskali ciężkimi pracami. Budowano wówczas dla faraona miasta na składy: Pitom i Ramses” (Wj 1,11). A następnie autor natchniony pisze: „Egipcjanie bezwzględnie zmuszali synów Izraela do ciężkich prac i uprzykrzali im życie uciążliwą pracą przy glinie i cegle oraz różnymi pracami na polu” (Wj 1,13-14).
 
W tym wstępie w zaledwie kilku wersetach aż pięć razy powtarza się rdzeń ‘bd, w rozmaity sposób opisując niewolę Izraelitów. Miasta Pitom i Ramses są więc symbolami nieszczęścia i niewoli. Pierwsze zdania Księgi Wyjścia mówią o ogromnym nieszczęściu, które nieoczekiwanie dotknęło Izraelitów. To jest bardzo dobry punkt wyjścia do opowiedzenia fascynującej historii o Bogu, który jest wolnością, i o narodzie, który odzyskał wolność.

Czy pobyt Izraelitów w Egipcie jest potwierdzony przez historyków?

Dziś właściwie już tak... Poza relacją biblijną wiele innych świadectw wskazuje na to, że faktycznie był taki czas, kiedy w Egipcie przebywali Azjaci. Podam kilka argumentów pochodzących z archeologii... Znany jest egipski papirus, w którym wymienione zostało 40 niewolnic. Wszystkie mają semickie imiona, a jedna nazywa się Szifra, czyli tak samo jak położna wezwana do faraona, o której mowa w Wj 1,15. Inny argument: tzw. Papirus Anastasi 5 pochodzący z XIII wieku przed Chr. wspomina żołnierza, który szukał dwóch niewolników przy wschodniej granicy Egiptu. Ci prawdopodobnie uciekli na pustynię, gdyż zwiadowca widział ich niedaleko Migdol, miasta leżącego na trasie wyjścia Izraelitów i wspominane jest w Lb 33,7. Jeszcze inny przykład: w Biblii czytamy, że Izraelici musieli pracować w Egipcie przy wyrabianiu cegieł. Jedno z przepięknych malowideł znalezionych w grobowcu Rechmira, władcy z XV wieku przed Chr., faktycznie przedstawia niewolników pracujących przy cegłach. Kolejnym, być może najbardziej znanym śladem obecności Izraela w Egipcie, jest słynna Stela Merenptaha zawierająca nazwę Izrael. Ciekawe omówienie i analizę tych i wielu innych odkryć archeologicznych zaproponowali niedawno N.M. Sarna i H. Shanks w książce pt. Ancient Israel. From Abraham to the Roman Destruction of the Temple.
 
Jeżeli Izraelici przebywali w Egipcie, to o jakim okresie mówimy?
 
Niektórzy bibliści uważają, że miało to miejsce w XV wieku, za faraonów Tutmozisa III (1479-1425) i Amenofisa (1425-1401). 
Wtedy Kanaan był pod kontrolą Egiptu. Niemniej jednak zdecydowana większość uczonych uważa, że wydarzenia z Księgi Wyjścia trzeba datować raczej na XIII wiek przed Chr. Sama obecność miasta Ramzes w Biblii wskazuje na faraona Ramzesa II panującego w latach 1279-1213. I tu taka ciekawostka... Wzmianka o pracach budowlanych w mieście Ramzes zachowała się do naszych czasów w tzw. Papirusie Leiden 348. W tym dokumencie czytamy, że jeden z urzędników faraona rozkazał nadzorcom robót, by wydzielali jedzenie niejakim ‘apiru. 
Niektórzy archeolodzy są zdania, że tajemnicze słowo ‘apiru należy czytać jako ‘ibri, co w wielu innych inskrypcjach oznacza Hebrajczyków. Trudno jednoznacznie wykazać słuszność tej teorii, ale wydaje się, że hipoteza wskazująca na XIII wiek przed Chr. — mimo wszystko — jest bardziej prawdopodobna.
 
Wróćmy do tekstu Biblii. Zmuszanie Izraelitów do ciężkiej pracy miało ograniczyć liczbę ich urodzeń. Tymczasem szybko okazuje się, że zamierzony skutek nie został osiągnięty, a faraon wydaje kolejny okrutny rozkaz: „Jeśli w rodzinie Izraelskiej urodzi się chłopiec, to winniście go zabić, a jeśli dziewczynka, to zostawcie ją przy życiu” (Wj 1,16).
 
Spróbujmy rozszyfrować zawarty w tej informacji sens teologiczny... Jak powiedzieliśmy, wzmianka o tym, że Izraelici rozmnażali się i stali się potężnym narodem (por. Wyj 1,7) jest wypełnieniem błogosławieństwa z Księgi Rodzaju i obietnic danych patriarchom (por. Rdz 1,28; 9,1-7; 12,2; 17,2-6; 48,4). Co więcej, w Księdze Wyjścia Boga po raz pierwszy przywołuje się wprost w momencie, gdy mowa o nowo narodzonych Izraelitach (por. Wj 1,15.20-21). Bóg jest więc Bogiem życia, a faraon — wprost przeciwnie — przyczyną śmierci, siłą zła... Bóg Izraelitów i władca Egiptu stoją po dwóch przeciwnych stronach sceny i oznaczają dwie przeciwne opcje: życie i śmierć. Co więcej, już tu, na samym początku, mamy zapowiedź biblijnej konfrontacji życia i śmierci, która później powtórzy się wiele razy: siły zła i śmierci na pierwszy rzut oka zawsze będą o wiele potężniejsze, a jednak nie zdołają zniszczyć życia. Faraon kazał uciskać i znęcać się nad Izraelitami, a jednak ci nadal stawali się potężnym narodem...

W takim razie symboliczna staje się w księdze również geografia — Egipt jest krainą śmierci, a Kanaan — Ziemią Obiecaną, ziemią życia.

Świetnie! Rozumiesz zatem, czym dla Izraelitów będzie przejście przez Morze Czerwone?

Przejściem od śmierci do życia...

Tak. I to nie tylko w sensie politycznym, lecz przede wszystkim duchowym: od bycia-bez-Boga do bycia ludem Boga. To tutaj, w Księdze Wyjścia, Bóg objawi swoje imię...
 
Realizacja planu Bożego rozpoczyna się od wprowadzenia na scenę nowego bohatera — Mojżesza... To ten, o którym autor Dziejów Apostolskich napisał, że był człowiekiem 
„miłym Bogu” (por. Dz 7,20).
 
Zwróć uwagę na piękne egipskie brzmienie imienia: słowo Mojżesz (hebr. Mōše) brzmi nawet w innym egipskim imieniu, które przysługiwało potężnym faraonom: Tut-mozis. Dosłownie oznacza ono: począć się, narodzić.

Tak? Więc dlaczego autor biblijny napisał, że córka faraona „dała mu imię Mojżesz, mówiąc: «Bo wydobyłam go z wody»” (Wj 2,10)?

Autor biblijny doszukuje się hebrajskiego pochodzenia słowa w terminie māshâ, co znaczy: wydobyć, uratować. Taka ludowa etymologia z filologicznego punktu widzenia jest mało prawdopodobna, natomiast jest ona o tyle istotna, że wskazuje na konieczność czytania imienia chłopca przez pryzmat biblijnej, a nie egipskiej symboliki. Dano mu na imię Mojżesz, gdyż został wydobyty z wody... Przypomnij sobie znaczenie wód zalewających świat w czasie potopu — symbolu śmierci, chaosu, niebytu. Pamiętasz, jak mówiłem, że słowo tēbâ pojawia się w Biblii tylko dwa razy i oznacza Arkę Noego oraz kosz, w którym umieszczono Mojżesza? Otóż chłopiec wydobyty z wody — hebrajskie sformułowanie min-hammayim mešîtihû można też przetłumaczyć: ocalony z wody — to ten, który ocali Izraela, wyprowadzając go z królestwa śmierci i chaosu.

Przed nim rozstąpią się wody morza, a Izraelici pójdą ku krainie życia po suchym piasku...

Widzisz, że w opowiadaniu o narodzinach Mojżesza jest ukryta zapowiedź jego powołania i przyszłej misji... Inna ciekawostka wiąże się z brzmieniem języka hebrajskiego. Języki semickie mają olbrzymie możliwości dźwiękonaśladowcze, a poezja hebrajska często wykorzystuje różne ciekawe efekty brzmieniowe. Otóż w wielu tekstach hebrajskich, gdy mowa jest o zagrażających człowiekowi wodach morza czy kłębiących się falach oceanu, często pojawia się charakterystyczne nagromadzenie dźwięków: m, a niekiedy: m i sz. Trochę jak w polskim zestawieniu szum morza. Tak jakby autorzy próbowali oddać brzmieniem przerażający hałas morskich bałwanów, a długa spółgłoska m nadawałaby się do tego najbardziej...

Ps 130,1 Z głębokości wołam do Ciebie, Panie...
Mimma ‘ămaqqîm qerā’tîkā
Ps 98,7 Niech szumi morze i to, co je napełnia...
Yir‘am hayyām ûmelō’ô
Iz 17,12 Ach, wrzawa mnogich ludów! jak łoskot morza, tak huczą. Ach, rozgwar narodów! jak szum fal potężnych, tak szumią.
Hôy hămôn ‘ammîm rabbîm kahămôt yammîm yehěmāyûn ûše’ôn l e’ummîm kiš’ôn mayim kabbîrîm yiššā’ûn

I już wracam do opowiadania... Chłopcu dano na imię Mojżesz, gdyż został wydobyty z wody... Po hebrajsku brzmi to: dano mu na imię Mōše, bo min-hammayim mešîtihû. Imię głównego bohatera nie tylko zapowiada jego powołanie jako symbol! Wypowiadając to imię, możemy już teraz słyszeć w nim przerażający szum groźnych bałwanów morskich, pośród których Izraelici pójdą kiedyś do Ziemi Obiecanej...

To jest niesamowite...

To prawda...
 
Idźmy dalej... Wszyscy znamy opowieść o narodzinach Mojżesza. Pewna kobieta urodziła syna. Ukrywała go przez trzy miesiące, a następnie, nie mogąc dłużej go chować, wzięła skrzynkę z papirusu, powlekła ją żywicą i smołą, a następnie, włożywszy w nią dziecko, umieściła w sitowiu na brzegu rzeki. Chłopca znalazła córka faraona. Oddała go jego matce na czas karmienia, a potem, gdy chłopiec podrósł, wychowywał się na dworze faraona.
 
Opowieść o narodzinach Mojżesza ma bardzo interesujące związki z dawną tradycją Wschodu, a konkretnie — z historią państwa akadyjskiego. Historia z Księgi Wyjścia do złudzenia przypomina legendę o narodzinach niejakiego Sargona Wielkiego — władcy państwa, syna pewnej kapłanki. Gdy przyszedł na świat, jego matka ułożyła go w koszyku z trzciny i puściła na rzekę. Dziecko zostało odnalezione przez Akiego, człowieka opiekującego się ogrodami. Ten wychowywał chłopca, dopóki bogini Isztar nie mianowała Sargona królem Akadu. Legenda 
zaczyna się takim oto wołaniem...
 
Ja jestem Sargon, wszechpotężny król Akadu (...).
Moja matka, kapłanka, poczęła mnie i zrodziła w ukryciu.
Ułożyła mnie w koszyku z trzciny, koszyk uszczelniła smołą.
Powierzyła mnie rzece. Wody rzeki nie wzburzyły się nade mną...
(J.B. Pritchard, Ancient Nearn Eastern Texts Relating
to the Old Testament, Princeton 1969, 119)
 
Jest mało prawdopodobne, by tak wiele podobieństw było dziełem przypadku. Niektórzy uczeni nazywają Sargona akadyjskim Mojżeszem. Sargon będzie założycielem i wielkim władcą Imperium Akadyjskiego, zaś Mojżesz da Izraelitom wolność i sprawi, że staną się wielkim narodem.
 
W kolejnych wersetach drugiego rozdziału Księgi Wyjścia przenosimy się w czasie o dobre kilkanaście lat. Kiedy Mojżesz był już młodzieńcem, pewnego dnia zabił jednego z Egipcjan. Bojąc się konsekwencji swego czynu, uciekł do kraju Madianitów, gdzie spotkał Jetrę. Ten dał mu za żonę swoją córkę, Seforę. W ten sposób Mojżesz stał się pasterzem trzód Jetry.

I w ten sposób dochodzimy do trzeciego rozdziału, czyli do fragmentu, który w liturgii Wielkiego Postu czytany jest w Niedzielę III Tygodnia roku C.


Krzak gorejący

Gdy Mojżesz pasał owce swego teścia, Jetry, kapłana Madianitów, zaprowadził pewnego razu owce w głąb pustyni i przyszedł do góry Bożej Horeb. Wtedy ukazał mu się Anioł Pański w płomieniu ognia, ze środka krzewu. Mojżesz widział, jak krzew płonął ogniem, a nie spłonął od niego. Wtedy Mojżesz powiedział do siebie: «Podejdę, żeby się przyjrzeć temu niezwykłemu zjawisku. Dlaczego krzew się nie spala?» Gdy zaś Pan ujrzał, że Mojżesz podchodził, żeby się przyjrzeć, zawołał Bóg do niego ze środka krzewu: «Mojżeszu, Mojżeszu!» 
On zaś odpowiedział: «Oto jestem». Rzekł mu Bóg: «Nie zbliżaj się tu! Zdejm sandały z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą». Powiedział jeszcze Pan: «Jestem Bogiem ojca twego, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba». Mojżesz zasłonił twarz, bał się bowiem zwrócić oczy na Boga. Pan mówił: «Dosyć napatrzyłem się na udrękę ludu mego w Egipcie i nasłuchałem się narzekań jego na ciemięzców, znam więc jego uciemiężenie. Zstąpiłem, aby go wyrwać z ręki Egiptu i wyprowadzić z tej ziemi do ziemi żyznej i przestronnej, do ziemi, która opływa w mleko i miód, na miejsce Kananejczyka, Chetyty, Amoryty, Peryzzyty, Chiwwity i Jebusyty. Teraz oto doszło wołanie Izraelitów do Mnie, bo też naocznie przekonałem się o cierpieniach, jakie im zadają Egipcjanie. Idź przeto teraz, oto posyłam cię do faraona, i wyprowadź mój lud, Izraelitów, z Egiptu». A Mojżesz odrzekł Bogu: «Kimże jestem, bym miał iść do faraona i wyprowadzić Izraelitów z Egiptu?» A On powiedział:  «Ja będę z tobą. Znakiem zaś dla ciebie, że Ja cię posłałem, będzie to, że po wyprowadzeniu tego ludu z Egiptu oddacie cześć Bogu na tej górze». Mojżesz zaś rzekł Bogu: «Oto pójdę do Izraelitów i powiem im: Bóg ojców naszych posłał mię do was. Lecz gdy oni mnie zapytają, jakie jest Jego imię, to cóż im mam powiedzieć?» Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: «JESTEM, KTÓRY JESTEM». I dodał: «Tak powiesz synom Izraela: JESTEM posłał mnie do was». Mówił dalej Bóg do Mojżesza: «Tak powiesz Izraelitom: „JESTEM, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba posłał mnie do was. To jest imię moje na wieki i to jest moje zawołanie na najdalsze pokolenia (Wj 3,1-15).
 
„Pewnego razu [Mojżesz] zaprowadził owce w głąb pustyni i przyszedł do góry Bożej Horeb. Wtedy ukazał mu się Anioł Pański w płomieniu ognia, ze środka krzewu. Mojżesz widział, jak krzew płonął ogniem, a nie spłonął od niego”. Czy w Starym Testamencie nie było tak, że kto zobaczył Boga, ten musiał umrzeć?

Racja. W niektórych tradycjach zobaczenie Boga jest jakby przekroczeniem niewidzialnej granicy: przejściem ze sfery profanum do sfery sacrum, czyli czymś, czego człowiekowi czynić nie wolno. 
Jednak Mojżesz — jak zobaczymy później w opisie zawarcia przymierza — w wielu aspektach różni się od innych osób, którym ukazał się Bóg. Jest kimś bardzo szczególnym...

Ale dlaczego Boga nie można było zobaczyć? Dlaczego groziło to śmiercią?
 
Kiedyś, w czasie jednego z wykładów, moja pani profesor od teologii Starego Testamentu próbowała wytłumaczyć tę zagadkę w bardzo oryginalny, interesujący sposób... Otóż chodzi o to, że nasz ludzki sposób widzenia — czy tego chcemy, czy nie — jest aspektowy; rzeczywistość postrzegamy zawsze z jakiegoś punktu widzenia. Gdy patrzysz komuś w oczy, to nie widzisz jego pleców. 
Gdy patrzysz na krajobraz, leżąc na łące, doskonale zdajesz sobie sprawę, że z lotu ptaka świat wygląda zupełnie inaczej. Nie tak natomiast rzecz ma się ze słuchaniem. Słuchając, docieramy poza to, co jest zewnętrzne, i potrafimy wydobyć prawdę, wewnętrzną istotę rzeczy. W pewnym sensie słuchanie obiektywizuje rzeczywistość. Słuchając kogoś, poznajesz osobę właśnie jako osobę — uświadamiasz sobie jej przeżycia, troski, radości, problemy... Rozmawiając z kimś, doświadczasz obecności drugiej osoby, zaczynasz zdawać sobie sprawę, że słowa przekazują coś więcej niż tylko to, co znaczą...

Ciekawe...

Jest coś jeszcze... Zauważ, że nasz wzrok utrwala obrazy, czyli robi jakby stop-klatki rzeczywistości, dzięki którym nasze wyobrażenie o świecie jest w miarę uporządkowane. Ale w odniesieniu do Pana Boga takie porządkowanie i systematyzowanie jest dość niebezpieczne — grozi tym, że człowiek zatrzyma się na poziomie idei i własnych wyobrażeń o Bogu. Gdyby coś takiego miało miejsce, oznaczałoby to duchową śmierć... Stąd — mówi Stary Testament — zobaczenie Pana rzeczywiście grozi śmiercią, natomiast słuchanie Jego głosu to droga życia. Przypomnij sobie słynne Credo Izraelitów: Słuchaj, Izraelu, Pan jest twoim 
Bogiem... (Pwt 6,4).
 
„Gdy zaś Pan ujrzał, że Mojżesz podchodził, żeby się przyjrzeć, zawołał Bóg do niego ze środka krzewu: «Mojżeszu, Mojżeszu!» On zaś odpowiedział: «Oto jestem». Rzekł mu Bóg: «Nie zbliżaj się tu! Zdejmij sandały z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą»” (Wj 3,4-5). Gest zdjęcia sandałów jest znakiem szacunku, prawda?

Właściwie trudno tu mówić o szacunku w potocznym rozumieniu tego słowa. Gdy człowiekowi ukazuje się Bóg, wówczas reakcją nie jest taki szacunek, jaki okazujemy sobie, spotykając się na ulicy, lecz poczucie egzystencjalnej trwogi i lęku. Izajasz po spotkaniu z Panem krzyczał: I powiedziałem: „Biada mi! Jestem zgubiony! Wszak jestem mężem o nieczystych wargach i mieszkam pośród ludu o nieczystych wargach, a oczy moje oglądały Króla, Pana Zastępów!” (Iz 6,5).

Mojżesz — podobnie — zasłania sobie oczy i boi się spojrzeć...

Rabin Izaak Cylkow, komentując ten werset, napisał, że przystęp do miejsca, w którym objawia się majestat Boży, jest śmiertelnemu i grzesznemu człowiekowi wzbroniony. Takie przekonanie nie jest przecież kwestią jakiegoś arbitralnego zakazu, lecz raczej naturalną reakcją płynącą — powiedziałbym — z natury tej niewyobrażalnej, ale dobrze wyczuwalnej różnicy panującej między istnieniem Boga i człowieka. Rzecz jasna, nie oznacza to, że nasze odniesienie do Boga ma być więzią zbudowaną na strachu czy lęku. Stąd jako odpowiedź na wołanie Izajasza możemy przeczytać słowa Boga z Księgi Ozeasza: Nie chcę, aby wybuchnął płomień mego gniewu i Efraima już więcej nie zniszczę, albowiem Bogiem jestem, nie człowiekiem; pośrodku ciebie jestem Ja — Święty, i nie przychodzę, żeby zatracać (Oz 11,9).

Mojżesz bał się spojrzeć na Boga, a żydzi do dziś nie wypowiadają imienia Boga — Jahwe. Znaczenie takiego zwyczaju jest podobne, prawda?

Zgadza się. Izraelici imię Jahwe wypowiadają jako ’ādōnāy, co zazwyczaj tłumaczy się jako Pan. Zresztą, nie tylko Izraelici... Od niedawna, bo od września 2008 roku, na polecenie papieża 
Benedykta XVI także w naszej liturgii imię Jahwe powinno być zawsze zastępowane słowami: Pan, ’ādōnāy lub kýrios.


Tło rozmowy Boga z Mojżeszem tworzą symbole. Góra to miejsce, gdzie niebo styka się z ziemią, gdzie to, co ludzkie, dotyka i spotyka się z tym, co Boskie. Pustynia jest miejscem ciszy, z którego Bóg przemawia do serca człowieka.  No i ogień... Jak należy rozumieć symbol ognia?

Zależy, czy chcemy zrozumieć ten symbol w odniesieniu do Pana Boga, czy do człowieka. Akurat w tym opowiadaniu obydwie drogi są możliwe.

W odniesieniu do Boga?

Ogień jest czymś nieuchwytnym, czymś, co istnieje, a jednocześnie nie JEST tak, jak jest każda inna rzecz — nie ma stałej konsystencji i trudno go jakość zmierzyć czy ogarnąć. Co więcej, jakakolwiek rzecz dotknięta ogniem, zmienia swą postać. Ogień jest piękny, ale — zwróć uwagę — jest pięknem, którego ty nie możesz dotknąć, gdyż cię zniszczy... Jest nieposkromionym żywiołem — w jednej chwili może się rozprzestrzenić i ogarnąć wszystko inne... Daje ci ciepło, jest więc źródłem energii, oświetla, ale jest też pewna granica, której nie możesz przekroczyć, zbliżając się do ognia.

Można też powiedzieć, że ogień jest czymś najbardziej tajemniczym — promieniuje, oświetla i w tym sensie jego istnienie jest bardziej ewidentne niż cokolwiek innego. Z innej strony, właśnie przez to, że nie można się do niego zbliżyć, nie można go dotknąć, pozostaje jakąś niezbadaną tajemnicą...

Tak. I właśnie dlatego symbol ognia pojawia się w Biblii wraz imieniem Boga — z imieniem Jahwe. Jest to imię, które — jak mówi Katechizm Kościoła Katolickiego — właściwie stanowi odrzucenie jakiegokolwiek imienia.

To znaczy?

Słowo Jahwe jest imieniem Boga. Ale gdy się uważnie zastanowisz, dojdziesz do wniosku, że to imię... nic nie mówi. Właściwie więcej ukrywa, niż ujawnia.

Zazwyczaj tłumaczy się, że imię to pochodzi od hebrajskiego „jestem, który jestem”, prawda?

Tak. Wierz mi, setki tysięcy stronnic zapisano, próbując wytłumaczyć etymologię i znaczenie sformułowania: ’ehyeh ’ăšer ’ehyeh.  Zastanawiano się nad możliwością wyprowadzenia znaczenia ’ehyeh z języka egipskiego. Przez jakiś czas sądzono, że źródłosłowem jest w tym przypadku rdzeń hwh, który może oznaczać: upaść — Bóg, który trzęsie ziemią — lub: kochać z pasją — Bóg, który kocha z oddaniem. Dziś w dyskusji większość naukowców nie kwestionuje twierdzenia, że chodzi tu raczej o rdzeń: hyh — być. Ale jak przetłumaczyć imię? Jestem tym, który jest? Jestem tym, co jest? Jestem będącym? Jestem, który jestem? Z punktu widzenia filologii wszystkie rozwiązania są poprawne. Problem tkwi jednak gdzieś indziej... Otóż, gdy powiesz komuś: ja jestem..., wówczas twój rozmówca będzie oczekiwał, że dokończysz zdanie i powiesz, kim jesteś. Bo dopiero druga część zdania wniesie istotne informacje dotyczące treści, czyli tego, co o sobie chcesz powiedzieć: ja jestem... mężczyzną, mieszkańcem Krakowa, studentem itd. Tradycja scholastyczna słusznie rozróżniała istnienie — to, że coś jest — i istotę — to, że coś jest czymś. Wprawdzie myśl biblijna daleka jest od rozważań metafizyków, to jednak faktem jest, że imię Boga nie mówi, kim lub czym On jest w sensie treściowym. To imię nic nie odkrywa. Wprost przeciwnie — zakrywa... Czytając imię Jahwe, możemy powiedzieć za prorokiem Izajaszem: Prawdziwie Tyś Bogiem ukrytym, Boże Izraela, Zbawco! (Iz 54,15). Stąd uważam, że zwyczaj Izraelitów, by nie wypowiadać imienia Jahwe, w pewnym sensie lepiej współgra ze znaczeniem słowa. Mówienie ma za zadanie odkrywanie treści, natomiast milczenie skrywa w sobie niedostępną tajemnicę albo jest znakiem czegoś, czego nie da się powiedzieć...

Mówiąc Mojżeszowi swoje tajemnicze imię, Bóg — mimo wszystko — daje się jakoś poznać — przypomina przeszłość: „Jestem Bogiem ojca twego, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba” (Wj 3,6), a następnie daje obietnicę dotyczącą przyszłości: „...i będę z tobą” (Wj 3,12).

Ale widzisz, to już jest zupełnie inne i — powiedziałbym — bardziej właściwe podejście do problemu. Jeśli ktoś usiłuje za wszelką cenę wyłuskać z imienia Boga coś odnoszącego się do Jego istoty, oznacza to, że taka osoba ma dość statyczny sposób rozumienia tego, czym jest objawienie. Lecz spójrz: imię Boga zostało wyrażone czasownikiem, a nie rzeczownikiem! Myśl biblijna — jak właśnie zauważyłeś — ma charakter dynamiczny. Bóg jest z człowiekiem, a to znaczy, że tak osobista historia każdego człowieka, jak i historia całego narodu, jest historią zbawienia. Uczestnicząc w historii, człowiek poznaje, kim jest Bóg. Dlatego Izraelita by powiedział: Chcesz mi powiedzieć coś o Bogu? Więc opowiedz mi twoją historię zbawienia. Opowiedz, czego Pan dokonał w historii twoich przodków. Rozumiesz, dlaczego Biblia została spisana jako historia? J.B. Metz bardzo trafnie powiedział, że biblijna koncepcja objawienia opiera się na trzech filarach, którymi są: wydarzenie, pamięć i narracja.

Wróćmy jeszcze do symbolu ognia. Powiedziałeś, że można go odnosić także do człowieka...

Zgadza się. W nurcie takiej interpretacji nasze opowiadanie staje się locus classicus całej wschodniej i zachodniej tradycji mistycznej. Motyw krzewu gorejącego jako symbol doświadczenia mistycznego jest chętnie komentowany przez wielu wybitnych teologów i mistrzów życia wewnętrznego.

Chodzi o to, że doświadczenie to jest tak dogłębne i intensywne?

Tak. Mistycy są ludźmi, którzy — podobnie jak Mojżesz — w swoim życiu na własne oczy ujrzeli Boży płomień miłości. Co więcej, ten płomień dotknął ich, oczyścił, oświecił i przemienił całe istnienie. Pozwól, że zacytuję tylko pierwsze wersety przepięknego poematu Jana od Krzyża...

O żywy płomieniu miłości,
Jak czule rani siła żaru Twego
Środka mej duszy najgłębsze istnienie!
Bo nie masz już w sobie bólu żadnego!
Skończ już! — Jeśli to zgodne z twoim pragnieniem!
Zerwij zasłonę tym słodkim zderzeniem!

Można powiedzieć, że dzieła świadków Bożego Ognia — mam na myśli pisma Orygenesa, Pseudo-Dionizego Areopagity, Jana od Krzyża, Teresy, Simone Weil czy Chiary Lubich — są niczym innym, jak wołaniem za prorokiem Izajaszem: Kto z nas wytrzyma przy trawiącym ogniu? Kto z nas wytrwa wobec wieczystych płomieni? (Iz 33,14). Z kolei tradycja Wschodu, idąc za tą samą intuicją, krzewem gorejącym nazywa Matkę Bożą. Najświętsza Dziewica — powie św. Hezychiusz z Jerozolimy — nosiła w łonie Boga — płonącą Miłość, ale ów Ogień nie spalił Jej ani nie zniszczył. Wydała na świat Syna Bożego, lecz pozostała dziewicą. Stąd w tradycji wschodniej Bogurodzica chętnie jest ukazywana w ikonie zwanej Krzak płonący. Matka Boża z Dzieciątkiem, tzw. typ Hodegetria, jest umieszczona w centrum, zaś tło tworzy gwiazda złożona z dwóch kwadratów — zielonego i czerwonego. Zieleń to symbol krzewu, zaś czerwień — znak płomienia. 
Całości dopełniają przedstawienia motywów Starego Testamentu: Mojżesz pod krzakiem gorejącym, drabina Jakuba, brama Ezechiela i różdżka Jessego. Ta sama myśl zawiera się w przepięknym hymnie bizantyjskim ku czci Bogurodzicy...

Cień prawa skrył się, gdy nadszedł czas łaski:
Podobnie jak krzak płonął, a nie spalał się,
Tak Dziewica porodziła i pozostała Dziewicą.
Ze słupu ognia powstało Słońce sprawiedliwości,
Miejsce Mojżesza zajmuje Chrystus — zbawienie naszych dusz.

Wracając do tekstu Biblii, chciałbym zauważyć, że Mojżesz mimo wszystko boi się... Powiem więcej: ten jego lęk jest tak bardzo ludzki.
 
Autor natchniony jest tu mistrzem pióra i świetnie zarysowuje psychologię opowiadania. Wypowiedzi Mojżesza są krótkie, ale impulsywne — tak, jakby Mojżesz chciał się przed czymś bronić i uciec... Za to wypowiedzi Boga są długie, łagodne, pełne cierpliwości... Dwa rodzaje głosów nakładają się na siebie i oto Mojżesz w tak pomyślanej narracji stopniowo ulega Panu.

To, przed czym najbardziej się bronił, to zadanie, które teraz otrzyma. Bóg mówi mu: „Idź przeto teraz, oto posyłam cię do faraona, i wyprowadź mój lud, Izraelitów, z Egiptu” (Wj 3,10), a Mojżesz na to: „Kimże jestem, bym miał iść do faraona i wyprowadzić Izraelitów z Egiptu?” (Wj 3,11). Szczerze mówiąc, nie dziwię się takiej reakcji. To było dość ryzykowne...
 
No... Z punktu widzenia realiów historii pójść do faraona i żądać wypuszczenia niewolników na wolność oznaczało w zasadzie to samo co popełnić samobójstwo. Lecz przypomnę to, co powiedziałem na początku naszej rozmowy: w Księdze Wyjścia konfrontacja życia i śmierci ukazana jest zawsze w taki sposób, że siły śmierci — patrząc po ludzku — są nieporównywalnie większe, a jednak nie zdołają zniszczyć życia.

Na potwierdzenie wiarygodności swych słów, Bóg obiecuje Mojżeszowi znak... Ale dziwny jest ten znak — ma być nim właśnie to, że Izraelici opuszczą Egipt.

No więc właśnie... Czytając Biblię, przyzwyczailiśmy się do klasycznych znaków, które są uwiarygodnieniem i jakby przedsmakiem tego, co dopiero ma się stać. Przypomnij sobie np. słynne runo Gedeona z Księgi Sędziów (por. Sdz 6,34-40). Tymczasem tu znak dany przez Boga nie wyprzedza wydarzeń, lecz znakiem ma być samo wydarzenie. Autor biblijny chce nam najprawdopodobniej powiedzieć, że oto Bóg próbuje przygotować Mojżesza do jego nowej misji. Chce nie tylko wprowadzić go w przygodę wiary, lecz od razu chce go wrzucić na głęboką wodę. W końcu Mojżesz za chwilę podejmie się jednego z najważniejszych zadań w całej historii zbawienia! Będzie musiał wyprowadzić Izraelitów z Egiptu i doprowadzić ich do Ziemi Obiecanej. Zgodzisz się mną, że do tak ważnej misji musi być powołany ktoś zaufany i dobrze wypróbowany...

Czyli w pewnym sensie Mojżesz odkrywa tutaj swoje powołanie?

Tak, oczywiście. Z punktu widzenia gatunków literackich mamy tu narrację zawierającą elementy typowe dla biblijnych opowiadań o powołaniu. Spójrz na samą formułę wprowadzającą: Pan zawołał: „Mojżeszu, Mojżeszu!”; On zaś odpowiedział: „Oto jestem” i porównaj ją z innymi opowieściami tego typu... Albo porównaj nasze opowiadanie z opowiadaniem o powołaniu proroka Jeremiasza. Zobaczysz, jak wiele wspólnych elementów mają te fragmenty.



Jest jeszcze inna rzecz dotycząca powołania Mojżesza — ciekawostka, którą w swym komentarzu do Księgi Wyjścia zauważył i opisał B. Childs. Otóż nie wiem, czy zwróciłeś kiedyś uwagę, że często jest tak, iż gdy ktoś o czymś mówi lub pisze, nieświadomie w swojej wypowiedzi powtarza pewne utarte zwroty i słowa. Często są to jakieś ulubione powiedzenia, a niekiedy słowa wyrażające trochę to, co kryje się w podświadomości mówiącego.

Niektóre testy psychologiczne polegają na analizie słów spontanicznie wypowiadanych i powtarzających się w wypowiedzi kogoś, kto nie do końca jest świadom, że je powtarza...
 
No więc właśnie... Trochę podobnych analiz można dokonać na gruncie filologii. Otóż chodzi o to, by z narracji, która z natury rozwija się w sposób linearny, wyłowić wyrazy powtarzające się lub bliskoznaczne, a następnie zastanowić się, czy można je uporządkować według jakiś kryteriów. Językowcy mówią o tzw. grupach semantycznych. Jeśli jest to możliwe, wówczas zdefiniowane grupy słów mogą być cenną wskazówką w interpretacji tekstu, z tym że informacja w nich zawarta nie należy już do poziomu linearnej narracji, lecz jest wpisana niejako poprzecznie w opowieść. Można powiedzieć: zapisana między wierszami...






A jakiś konkretny przykład?

No więc właśnie... B. Childs zauważył, że w naszym opowiadaniu jest wiele terminów znaczeniowo należących do tych samych rodzin wyrazów. To zaintrygowało go do tego stopnia, że postanowił je wszystkie wypisać. I wtedy okazało się, że słowa te tworzą cztery bardzo wyraźne grupy tematyczne: terminy związane z czasownikiem widzieć, słowa odnoszące się do misji, terminy nawiązujące do problemu wiarygodności oraz słowa związane z czasownikiem mówić. Co więcej, kolejne grupy semantyczne nie nakładają się na siebie, tylko następują w toku narracji jedna po drugiej, w takiej kolejności, jak je wymieniłem.

Do jakich wniosków prowadzi taka analiza?

Bóg odkrywa przed Mojżeszem jego powołanie i powierza mu bardzo ważną misję. Narracja jest — że tak powiem — jednym kanałem informacji, które autor przekazuje czytelnikom. 
Ale drugim kanałem są grupy semantyczne. Wpisana w nie została jakby wewnętrzna struktura powołania Mojżesza, czy — mówiąc dobitniej — duchowa dynamika, która musi się dokonać w naszym bohaterze, by to powołanie zostało przez niego w pełni odczytane. Otóż powołanie przychodzi z zewnątrz, czyli od Boga. Człowiek nie jest w stanie sam go sobie wypracować. By je odczytać, trzeba wpatrywać się w Bożą rzeczywistość, kontemplować ją, czytać Jego znaki... — to jest pierwsza grupa semantyczna. Wraz z powołaniem przychodzi zrozumienie misji, jaką Bóg powierza człowiekowi. Bóg posyła, trzeba więc być gotowym, by wyjść z dotychczasowej sytuacji, iść gdzieś, gdzie jest mniej wygodnie, podjąć ryzyko, działać w imieniu Boga — tu mamy wszystkie te słowa z drugiej grupy znaczeniowej. Wszystko, co zaczyna się dziać w życiu człowieka, oprócz zwykłego, widocznego znaczenia, ma głębszy sens — jest znakiem obecności Boga. Z tym że by móc to dostrzec, trzeba na życie spojrzeć oczyma wiary. I oto mamy trzecią grupę semantyczną — słowa związane z wiarą i wiarygodnością: wierzyć, słuchać, znak... Czwarta grupa terminów — słowo, mówić, usta, język — przypomina, że człowiek jest posłany przez Boga do innych osób. To, co sam zrozumiał w spotkaniu 
z Bogiem, ma teraz głosić innym...

Ciekawy sposób czytania tekstu... Natomiast jeśli chodzi o powołanie... Trudno mi jakoś ogarnąć umysłem radykalizm tego momentu, jaki przeżył Mojżesz. „Idź teraz, oto posyłam cię do faraona, i wyprowadź mój lud, Izraelitów, z Egiptu”... W opowiadaniu to jest tak powiedziane, jakby chodziło o pójście na spacer czy na zakupy. A przecież w życiu Mojżesza dokona się teraz prawdziwa rewolucja! Od tego momentu będzie kimś zupełnie innym!

Kimś innym, a jednocześnie dalej sobą. Spójrz, Mojżesz przychodzi przed Boga jako pasterz — przychodzi z laską w ręku. I odejdzie także z laską, lecz jako pasterz narodu Izraela. Nawet w tych najbardziej rewolucyjnych pomysłach Pana Boga zawsze jest jakaś ciągłość. Nawet gdy życie pozornie wywraca się do góry nogami, to potem okazuje się, że wiele wcześniejszych wydarzeń było przygotowaniem do tego, co przyszło potem i co wyjaśniło sens niezrozumiałych dotąd faktów. Z perspektywy czasu wiele spraw wygląda inaczej. Stąd M. Heidegger mówił, że ostatecznie sens życiu człowieka nada... śmierć. I w narracji literackiej jest podobnie. Późniejsze opowieści odkrywają głębszy sens tego, co było wcześniej i co stanowiło drogę późniejszych wydarzeń. W ten sposób tworzy się niewidzialny świat literackich znaczeń i odniesień. Jeżeli chcemy opowiadanie o gorejącym krzaku odczytać w całej pełni znaczenia, musimy uchwycić odpowiednią perspektywę, czyli zająć się tym, co ono zapowiada. Zresztą, w tym sensie dość istotny jest sam symbol krzaku...

Krzaku?

Krzew, w którym Mojżesz ujrzał Boga, rósł blisko Bożej góry Horeb, czyli w okolicach Synaju (hebr. sînāy). Gdy mówiliśmy o różnych symbolach, zapomniałem wspomnieć, że słowo krzak po hebrajsku to seneh. Ten termin podpowiada, gdzie teraz powinniśmy się udać...

Nowa strona prof. Michaela J. Krugera

Canon Fodder to nowa strona biblijna prof. Michaela J. Krugera (Reformed Theological Seminary, Charlotte, NC), dostępna on-line od marca tego roku. 

ZOBACZ TUTAJ

Informacje o autorze:

I am Professor of New Testament at Reformed Theological Seminary, Charlotte, NC. In addition, I am an ordained minister in the Presbyterian Church in America and serve as an Associate Pastor (part-time, of course) at my home church, Uptown PCA.

Education
• Ph.D., University of Edinburgh (advisor Larry W. Hurtado)
• M.Div.  Westminster Theological Seminary in California
• B.S.  The University of North Carolina–Chapel Hill

Recent Academic Activities
• Visiting Scholar, St. Edmund’s College, University of Cambridge, 2009-2010 research sabbatical
• Visiting Scholar, Tyndale House, University of Cambridge, 2009-2010 research sabbatical
• Co-chair and co-founder of the New Testament Canon, Textual Criticism, and Apocryphal Literature study section for theEvangelical Theological Society, 2007-Present

 Research Interests
• Development of the NT Canon; particularly fourfold gospel collection
• Gospels, General/Catholic Epistles
• Christian origins; development of early Christianity in the second century
• Apocryphal gospels and the transmission of Jesus tradition
• Second Temple Judaism; early Jewish-Christian communities
• Palaeography, codicology, ancient manuscripts

Professional Memberships 
• American Academy of Religion
• Society of Biblical Literature
• Evangelical Theological Society
• Institute for Biblical Research

Contact Info
Michael J. Kruger
Reformed Theological Seminary
21o1 Carmel Rd.
Charlotte, NC 28226